Małkowskiego 6
Na podwórzu są dwa większe zieleńce:
Pierwszy ogródek – wcześniej założony
..
Drugi ogródek
.
Wizyta p. Opolskich z ul.Kołłątaja
no images were found
______________
Rośliny przywozimy z lotniska
Podczas wojny, w miejscu gdzie obecnie znajduje się zielona część podwórka, stał budynek. W trakcie bombardowania został zniszczony. W ziemi pozostały fundamenty.
– Wybieraliśmy z sąsiadami beton i kamienie, by znaleźć miejsce do zasadzenia roślin – opowiada pani Ela. – Niestety nie udało się to w każdym miejscu. Tam jednak, gdzie tego dokonaliśmy, posadziliśmy różne kwiaty. Przywozimy je z działek znajdujących się przy ulicy Przestrzennej.
Jednym z ostatnich znalezisk pani Eli oraz jej koleżanki była naparstnica. Teraz rośnie na podwórku przy Małkowskiego. Są też irysy i biały bez. Największą radość ogrodnikom sprawiają jednak lilie.
– Jest naprawdę bardzo pięknie i przytulnie – mówi kobieta. – Spotykamy się tutaj z sąsiadkami i rozmawiamy, czasami też grillujemy. Ważne jeszcze by zaczęli dbać o to inni mieszkańcy. Wkładamy w to mnóstwo pracy i chciałabym, żeby nie poszła na marne.
Pan Piotr, sąsiad pani Eli Wręczyckiej, potwierdza te słowa.
– Ela jest najbardziej pracowitą osobą jaką znam – mówi. – Gdyby nie ona, nic by z tego tutaj nie było. Niech ludzie to docenią i zaczną dbać o własne otoczenie. Wspólnymi siłami wiele można zmienić.
_______________________________
Zielony zakątek w centrum miasta
mar cin Dodane 2008-06-10 mmszczecin.pl
Od 18 lat sąsiadki z kamienicy przy Małkowskiego 6 wspólnie dbają o zieleniec, który stworzyły na betonowym podwórku
Wcześniej na podwórku za kamienicami mieściły się szklarnie. Po zburzeniu został beton i trochę niezbyt urodzajnej ziemi. Grupka lokatorów postanowiła więc zagospodarować podwórko. Zarządca zapewnił ziemię. Jednak cała praca spadła na sąsiadów.
– Wszystkie rośliny kupiliśmy sami – mówi Elżbieta Wręczycka. – Cały czas coś dosadzamy. Ostatnio składaliśmy się na drzewka. Ale wiadomo, że to wszystko kosztuje i nie wszyscy mają fundusze…
Dlatego teraz wspólnota zamierza starać się o dofinansowanie z miejskiego programu Zielone podwórka. Ale i bez tych pieniędzy udało im się stworzyć zielony zakątek, w którym można odetchnąć od miejskiego zgiełku. W ogródku cały czas coś kwitnie: a to tulipany, a to róże, a to kaczeńce, czy irysy. Uroku dodaje oczko wodne. Cień zapewniają drzewa.
– Tę brzozę zasadziłam, kiedy moja córka miała 1,5 roczku – mówi pani Elżbieta. – Dlatego jestem z nią bardzo związana.
Ogródek jest zawsze wypielęgnowany, choć jak przyznają lokatorzy, nie zajmuje im zbyt wiele czasu. Wiadomo – trzeba czasem podlać, wypielić chwasty. Ale ile przy tym radości! Nawet chuliganów, którzy początkowo robili zakusy na zieleniec, udało się przekonać, że nie warto go niszczyć.
– Od razu milej się tu mieszka – mówi pani Elżbieta. – Nie czujemy się już jak w bunkrze. Jeszcze dużo moglibyśmy tu zrobić, tylko wiadomo, że to wszystko zależy od pieniędzy.
Powrót do strony Zielone podwórka Szczecina
